fbpx
W XIX-wiecznej SZKLANEJ MANUFAKTURZE

17 lipca 2020

autor: Grażyna Woźniczka

Podróż przez Dolny Śląsk to podróż w czasie, nie będzie jednak ona prawdziwa bez poznania historii tego regionu…

Dolny Śląsk jest jednym z takich miejsc, do którego trzeba pojechać z odrobiną wiedzy. Nie można zwiedzić zamków, przejść się ulicami miast, zagubić na jednym czy drugim rynku, posiedzieć w kawiarni i powiedzieć, że poznaliśmy region i poczuliśmy jego klimat. Nie można, bo części tego regionalnego mikroświata już nie ma. To takie miejsce, gdzie nie warto się wybierać choćby bez dobrego przewodnika i odrobiny historycznego przygotowania.

 

To region prawdziwych skarbów i ludzkich historii

Wizyta w pracowni Marcina Zielińskiego – artysty – grawera, to prawdziwa podróż w czasie. Szutrową drogą dojeżdżamy do maleńkiej wioski, najwyżej położonej miejscowości w Górach Kaczawskich na Dolnym Śląsku. Kilka domów i zaledwie kilkunastu mieszkańców, mały urokliwy placyk i domy o ponad stuletniej historii… w jednym z nich pracownia niezwykła, mogłabym pokusić się o stwierdzenie – magiczna.
Marcina Zielińskiego pierwszy raz spotkałam w Miedziance, miasteczku, które zniknęło, pomimo wielowiekowej tradycji. Umówiliśmy się na wizytę w jego niezwykłej pracowni, do której wracałam kilka razy i zawsze była to prawdziwa przygoda…

Kiedy przekroczysz próg tego miejsca, przenosisz się do innego świata – świata, którego dziś już nie ma, a który ten wyjątkowy artysta, rzeźbiarz, grawer i malarz stara się odtworzyć. Ten świat to technika grawerowania w szkle z XVIII i XIX wieku; XIX wieczne pracownie i pamięć o wielkich dolnośląskich hutach szkła, w których produkowano prawdziwe dzieła sztuki na królewskie i arystokratyczne stoły. Jak mówi Marcin: „szkło w tamtych czasach było oznaką bogactwa i prestiżu, a szkło grawerowane tym bardziej. Carowie i królowie szczycili się swoimi kolekcjami. Artysta grawer był zawodem prestiżowym, równym adwokatom czy lekarzom, czasy PRL i masowa produkcja taniego szkła sprowadziły ten zawód do poziomu zwykłego robotnika. Ja mam ambicję przywrócić mu dawną wartość i na maszynach, które można zobaczyć już w niewielu miejscach”

Zawodu uczył się od ojca, który pracował w powojennej hucie szkła. To on zaraził go pasją, o Ojcu opowiada z wielkim szacunkiem. Konstanty Zieliński to artysta, który zdobył doświadczenie w grawerni Huty Szkła „Sudety” w Szczytnej. Jego autorska praca została zaprezentowana na Międzynarodowej Wystawie Szkła w Kanazawie w Japonii. Prace artysty znajdują się w zbiorach Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze. Marcin z wielkim szacunkiem opowiada o niemieckich artystach grawerach, którzy uczyli fachu Polaków po zmianie granic. W jego pracowni nie znajdziemy nowoczesnych maszyn, znajdziemy za to duszę. Nie ma tam klasycznego pieca hutniczego, tylko piec do rozgrzewania szkła. Stoi też stara maszyna do szlifowania – Mercedes klasy S, jak mówi, wśród urządzeń szlifierskich. Nabył ją za bezcen z upadającej fabryki szkła.

Marcin to nie tylko artysta grawer, to również opowiadacz historii zaklętej w szkle. Można go słuchać godzinami, uwodzi historiami kryształowych kieliszków ze statku Batorego, repliki zastawy z Titanica czy zastawy dla królowej Elżbiety. Szlifuje na naszych oczach, w międzyczasie przytaczając kolejne historie.

Inne urządzenia w pracowni to równie cenne eksponaty, które otrzymał od ojca, czy jak powtórzył kilkakrotnie, nabywał za niewielkie pieniądze czy alkohol, z upadających hut. Woli mówić ratował i dzięki temu dał im drugie życie…

Mamy do czynienia z artystą grawerem, specjalizującym się w cięciu i obróbce szkła, którego wyroby są obecne na dworze królewskim w Anglii, artystą który nie musi bywać i zna swoją wartość. Dla Niego ważny jest moment tworzenia…gdy wstaje słońce i pierwsze promienie zaglądają przez szyby do pracowni, on skupiony siada przy stole i tworzy…towarzyszą mu szklane anioły… równie niesamowite jak On sam…

Marcin ZIeliński urodził się w 1972 r. Od dziecka zdobywał wiedzę i doświadczenie w grawerowaniu u boku ojca. Studiował na poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych. Para się rzeźbiarstwem w szklanych bryłach, grawerowaniem szkła i malarstwem. Jego autorska galeria i pracownia stanowią właściwie Teatr jednego aktora. Goście mogą przyjrzeć się jak powstają unikatowe dzieła sztuki. Pracownia jest otwarta przez cały rok. Marcin Zieliński jest artystą niepokornym. Nie bywa. Niechętnie rozstaje się ze swoimi rzeźbami. Jeszcze mniej chętnie je sprzedaje.

Prace wykonuje według własnych projektów technikami, którymi posługiwali się dawni mistrzowie pracowni grawerskich w osiemnastym wieku. Obróbka monumentalnych szklanych brył i bloków bardziej przypomina pracę fizyczną niż wysublimowaną działalność artystyczną. Dopiero po wielu dniach, częściej po wielu tygodniach, z ciężkich bloków wyłania się zarys formy. Jego szkła użytkowe znajdują się na stołach wielu prominentnych gości, w tym Jolanty Kwaśniewskiej. Szklanka kurortowa wykonana na prezent dla księcia Walii, Karola wzbogaciła królewską kolekcję. Współpracuje z pracownią konserwatorską Kurnik przy projekcie odrestaurowania witraży w pałacu biskupim w Lidzbarku Warmińskim. Wiele jego prac znajduje się obecnie w zbiorach prywatnych kolekcjonerów.
W ostatnim czasie zainteresował się techniką fusingu i pracami wykonywanymi w technice witrażu. W wolnych chwilach maluje.

Adres biura

Polka Travel sp. z o.o. spółka komandytowa
ul. Żytnia 10 lok 4
25-018 Kielce
NIP PL 959-177-16-55
wow@wowland.pl

Godziny pracy

pon-pt: 9:00-17:00

Bądź na bieżąco

Gwarancja ubezpieczeniowa:

  • Polka Travel: Gwarancja ubezpieczeniowa Signal Iduna nr M 516684 na kwotę 500.000 PLN